Warning: ksort() expects parameter 1 to be array, object given in /home2/kobiecyb/domains/kobiecyelk.pl/wp-content/plugins/bbpress/includes/core/template-functions.php on line 316
Kobiecy Ełk – Musimy sami dokonać wyboru – wywiad z Anną Wojciechowską z cyklu KOBIETY STĄD

Musimy sami dokonać wyboru – wywiad z Anną Wojciechowską z cyklu KOBIETY STĄD

Z cyklu KOBIETY STĄD KobiecyElk.pl rozmawia z Anną Wojciechowską, kierownikiem Działu Badań i Rozwoju w Parku Naukowo-Technologicznym w Ełku.

„PRAWDZIWY SUKCES – TO NIE KARIERA ZAWODOWA

LECZ POZOSTANIE PANEM SWOJEGO LOSU

I MOŻLIWOŚCI DECYDOWANIA

CO BĘDZIE SIĘ ROBIĆ W ŻYCIU

ZA KTÓRE TYLKO MY ODPOWIADAMY”

WILIAM WHARTON

– Jakie to uczucie, gdy widzi się „na własne oczy”  jak plany, wcześniej tylko na papierze ,nabierają realnych kształtów? Chodzi o Park Naukowo-Technologiczny w Ełku.  Była Pani współtwórcą projektu od podstaw.

– Byłoby nieuczciwe gdybym sukces powodzenia tego projektu przypisywała tylko sobie. Tak naprawdę to pracował nad tym zespół ludzi. Oczywiście wszystko było przygotowywane” pod okiem” Prezydenta Andrukiewicza, który jest bardzo wymagającym szefem. I tak naprawdę to on jest „Ojcem” tego obiektu. To jego determinacja pozwoliła na wybudowanie tej instytucji. Było bardzo wiele sceptycznych opinii na temat Techno-Parku.  Dzisiaj jesteśmy podawani jako „Dobry przykład” w woj. warmińsko-mazurskim.

Ja zajmowałam się przygotowaniem  wniosków o dofinansowanie budowy, wyposażenia, rozliczenia projektów i ich realizacji. Koordynacja realizacji tych projektów polegała na pracy od podstaw projektowania do oddania budynku do użytku i dalszego jego wyposażenia. Starałam się nie zapomnieć o niczym. Dofinansowane jest dosłownie wszystko – łącznie z wycieraczkami i kwiatami. Inne parki zazdroszczą nam zapobiegliwości. Budową tego obiektu zajmowała się inna kobieta – Pani Halina Bender – Prezes Zespołu Inwestycji, która była odpowiedzialna za  proces budowy. Współuczestniczyłam przy tworzeniu koncepcji, potem projektu budowlanego. Wielkość powierzchni, forma – rodzaj powierzchni to już rzeczywiście należało w dużej mierze do moich zadań, bowiem należało dopasować potrzeby do środków jakimi dysponowaliśmy. W pierwotnej koncepcji funkcjonowania zaplanowałam powierzchnię 2 razy większą. Około 6 000 m2 całkowitej powierzchni. Oprócz powierzchni biurowej i produkcyjnej zaplanowane było m.in. duże centrum konferencyjne, powierzchnie gastronomiczne, pokoje gościnne dla prelegentów odwiedzających Park Naukowo – Technologiczny. Niestety koszt wybudowania byłby o wiele za duży. Należało zmniejszyć powierzchnię do 3200 m2.  Bardzo zależało nam szczególnie na powierzchniach produkcyjnych. Myśleliśmy perspektywicznie. Już wtedy pamiętaliśmy o kosztach utrzymania,  o tym aby PNT zarabiał na to utrzymanie. Powierzchnie produkcyjne po pierwsze generują dochód, po drugie dają możliwości utworzenia większej ilości miejsc pracy przy produkcji. To była niesamowicie kreatywna praca. Momentami praca po kilkanaście godzin dziennie. Mnóstwo dylematów i pytań. Dzisiaj jak patrzę na ten budynek to rozpiera mnie olbrzymia duma. Kolor ścian, meble, terakoty… Bardzo utożsamiam się z tym obiektem. Doglądam go troskliwym wzrokiem.

 – Park Naukowo-Technologiczny to dobre miejsce dla kobiet?

 – Oczywiście, że tak. Pracuje u nas bardzo dużo kobiet. Wśród naszych przedsiębiorców znajdują się też kobiety. Radzą sobie doskonale. Są niesamowicie energiczne. Doskonale nam się współpracuje. PNT jest instytucją otoczenia okołobiznesowego. Został  utworzony z myślą o przedsiębiorcach. Zadaniem naszym jest stworzenie optymalnych warunków do tworzenia nowych czy rozwoju już istniejących firm w oparciu o nowoczesne technologie. Uważam, ze nie powinno  mówić się o miejscach typowo kobiecych czy typowo męskich.  Wiadomo, że my kobiety jesteśmy silniejsze od mężczyzn, ale są dziedziny w których nie powinniśmy w żaden sposób rywalizować między sobą. Po prostu świat jest tak ułożony.

Współczesne kobiety muszą pogodzić obowiązki domowe z pracą zawodową. Model rodziny, w której silny mężczyzna wychodzi na polowanie do lasu i wraca z upolowaną zwierzyną, a kobieta czeka w domu podtrzymując ogień w palenisku, gotując strawę i szyjąc ubrania ze skór jest nieaktualny. Kobiety nie tylko chcą pracować zawodowo, ale również są do tego zmuszone. Proza życia…… Kredyty, utrzymanie rodziny, ciągle rosnące potrzeby wymagają większych nakładów finansowych. Praca kobiety jest czasami wręcz niezbędna. Bardzo często zdarza się, że to kobieta jest głównym żywicielem rodziny, bo po prostu ma lepszą pracę, lepsze kwalifikacje  itd….. Kobiety naprawiają samochody, kopią ogrody, rąbią drzewo i zarządzają firmami…… Nie ma podziału ról na damskie i męskie. Oczywiście każda z nas chciałaby być tą słabą, wiotką dziewczyną, wymagającą opieki, ale to pozostało tylko w literaturze. Radzę rozważnie podzielić zadania. Nie udawać bohaterki i nie brać na swoje barki wszystkiego,  bo później trudno jest zrezygnować z obowiązków. Nie da się…… I tutaj jest pułapka. Musimy umiejętnie określić swoje potrzeby…… Czy naprawdę musimy być właścicielami 300 metrowego domu i posiadać wysokiej klasy samochód. Czy wystarczy żyć trochę skromniej, ale w gronie rodziny i przyjaciół? Musimy sami dokonać wyboru…

– Jest Pani dowodem tego, że kobieta potrafi. Jako jedna z pierwszych osób zajmowała się Pani pozyskiwaniem funduszy unijnych. Jak Pani wspomina te początki?

– Początki były niełatwe. Rok 2006. Uzyskałam dyplom Doradcy ds. pozyskiwania funduszy z Unii Europejskiej. Pierwsze projekty pisałam dla Urzędu Miasta w Ełku z Markiem Chojnowskim, który obecnie jest Starostą Powiatu Ełckiego. Na „moje szczęście” Marek złamał nogę i potrzebny był ktoś kto natychmiast go zastąpi w pracy. Fachowców w tej dziedzinie było bardzo niewielu.  Zajmowaliśmy pokój nr 13 w Urzędzie Miasta Ełku o powierzchni kilku m2. (Dzisiaj tam jest łazienka). Mieliśmy jeden komputer i mnóstwo pracy.  Finalizowałam aplikowane o dofinansowanie projekty:  remontu szkoły artystycznej, promenady II etap i rewitalizacji ulicy Bursztynowej i Rzemieślniczej w Ełku. Udało  się. Były to pierwsze projekty unijne realizowane przez miasto Ełk.  – muszę przyznać też, że była bardzo przyjazna współpraca z Urzędem Marszałkowskim w Olsztynie. Pani Dyrektor Hanna Uzar, której wcześniej w ogóle nie znałam, a okazała się  być  bardzo wspaniałą osobą. Można było liczyć na jej radę i wsparcie.… Zawsze miałam szczęście. Spotykałam na swojej drodze dobrych ludzi.

Uwielbiam swoją pracę. Jest wspaniała. Oczywiście są momenty, że klnę jak szewc, ale to – w mojej pracy jest presja czasu. Terminy są nieprzekraczalne. Bardzo dobrze radzę sobie ze stresem.Mam olbrzymie doświadczenie zawodowe. Wieloletnia praca za granicą nauczyła mnie bardzo wiele. Nie boję się podejmowania decyzji. Jestem dobrym menadżerem. Tam się sprawdziłam. Miałam bardzo intratne propozycje, ale wróciłam.  Powrót do Ełku był całkiem świadomą i przemyślaną decyzją.

Cieszę się, że w ten sposób pokierowałam swoim życiem. Niczego w życiu nie żałuję…… Mam jeszcze  mnóstwo planów i pomysłów na co najmniej kilkadziesiąt lat, także na pewno nie zrealizuję wszystkich …. Mam olbrzymie wsparcie w swojej rodzinie.

– Czego, oprócz wiedzy, potrzeba do pozyskiwania funduszy?

– Wyobraźni, pracowitości, konsekwencji.  Należy umiejętnie uzasadnić potrzebę realizacji inwestycji czy szkolenia. Trochę kombinacji..  Strategicznego myślenia. Przemyślany projekt jest łatwiejszy w realizacji. Należy bardzo przemyśleć wszystkie działania, bo to co zawrzemy we wniosku będziemy musieli zrealizować.

–  Teraz prywatnie. Jak to jest być mamą Marcina Wojciechowskiego – tego z Radia Zet?

– Na co dzień nie myślę o tym, gdzie Marcin pracuje. Przyzwyczailiśmy się do tego, że pracuje w mediach. Kontaktujemy się bardzo często i jeżeli nie zadzwoni to po prostu włączamy radio żeby sprawdzić czy jest w pracy w której musi być codziennie o godz.  18. Po barwie głosu wyłapuję czy jest wszystko dobrze.  Ha haha…

Jesteśmy z mężem bardzo dumni z naszego syna. Jest wspaniałym, mądrym, a przede wszystkim dobrym człowiekiem. Swoją karierę zbudował całkowicie sam. Praca w radio była jego marzeniem od najmłodszych lat . Marcin jest przykładem tego, ze marzenia się spełniają trzeba tylko tego bardzo chcieć.

Jak każda matka nie potrafię być obiektywna w stosunku do swojego dziecka. Tak jak dla każdego dziecka jego matka jest najpiękniejszą i najmądrzejszą na świecie  tak każdej matce jej dziecko jest najwspanialsze bez względu na to co robi… I tak ma być…… Nieważne jest jaką prace wykonują nasze dzieci – ważne jest jakimi są ludźmi…..

– Dziękuję bardzo za rozmowę.