Kobieta aktywna – rozmowa z Krystyną Kratyńską

Z cyklu KOBIETY STĄD KobiecyElk.pl rozmawia z Krystyną Kratyńską, prezesem Stowarzyszenia Aktywnych Kobiet SIGNORA w Ełku.

  Jako stowarzyszenie aktywnych kobiet działacie od 2010 roku. Skąd pomysł, by kobiety zrzeszyły się w stowarzyszeniu?

 – Stowarzyszenie Aktywnych Kobiet SIGNORA zawiązało się w wyniku wieloletnich spotkań kobiet dbających o dobrą kondycję fizyczną i samopoczucie co, okazało się, wywierało również pozytywny wpływ na jakość zdrowia psychicznego. Początkowo były to ćwiczenia aerobiku w Ełckim Centrum Kultury, następnie aquaaerobik na terenie Parku Wodnego MOSiR.Wszystkim spotkaniom i ćwiczeniom towarzyszyła świetna atmosfera. Inicjatorką sformalizowania tych spontanicznych spotkań była instruktorka aquaaerobiku pani Bernadeta Frąckiewicz. Jednym z jej pomysłów był również kobiecy wieczór skeczowo- taneczny z okazji Walentynek.

– Jest Pani prezesem? Jak to jest angażować się na rzecz innych? Ile czasu zajmuje taka działalność?

 – Absolutnie nie byłam świadoma misji jakiej się podjęłam. Stosy dokumentacji rejestracyjnej w Sądzie Okręgowym w Olsztynie, jeszcze więcej dokumentacji wewnętrznej stowarzyszenia, mnóstwo przepisów i chętnych kobiet do wstąpienia w poczet członków. Do współpracy tradycyjnie dwie osoby, bez których stowarzyszenie raczej nie zdołałoby wystartować. Z perspektywy tych pięciu lat niczego jednak nie żałuję. Warto było spotkać na tejdrodze pasjonatów i wspaniałych ludzi społeczników oraz otwartych na pomoc urzędników samorządowych. Musiałam nauczyć się zachowywać ogromny dystans przy zaspokajaniu potrzeb innych, a zwłaszcza kobiet. Ponadto przy podejmowanych działaniach musiałam słuchać, słuchać… i jeszcze raz słuchać potrzeb beneficjentów naszych projektów i działań. Jak to zwykle w życiu bywa wielokrotnie to przypadek i zbieg okoliczności podsuwał pomysły i rządził naszymi działaniami. W pierwotnych założeniach planowałyśmy wyłącznie skupienie się na aktywności fizycznej. Wolontariat pojawił więc niejako mimowolnie, ale staramy się w podświadomości kobiet wytwarzać potrzebę takich zachowań i konsekwentnie realizować misję, jakiej się podjęłyśmy. Ile czasu zajmuje taka działalność? Bardzo dużo, właściwie, jeżeli pozwalają obowiązki rodzinne, można poświęcić cały swój czas wolny.

– Do kogo skierowane są Wasze działania? Proszę wymienić kilka standardowych działań.

– Celem naszych działań jest inicjowanie i tworzenie w mieście tradycji ćwiczeń i rekreacji masowej w plenerze, promocji postaw prozdrowotnych oraz wytwarzanie potrzeby pracy wolontarystycznej. Czym się zajmujemy? Promowaniem profilaktyki zdrowia fizycznego i psychicznego kobiet, promowaniem aktywności fizycznej i społecznej oraz wskazywaniem sposobów na jej realizację. Pomagamy efektywniej wykorzystywać czas wolny od pracy i zajęć domowych oraz budować poczucie własnej wartości u kobiet w każdym wieku, o różnej kondycji i aparycji. Stawiamy na budowanie pewności siebie, umiejętność pracy w zespole oraz staramy się stopniowo wytwarzać potrzebę zachowań społecznikowskich. Chcemy tworzyć w lokalnej społeczności płaszczyznę do poznania się i integracji kobiet w różnym wieku oraz wspierać każdą inicjatywę zmierzającą do krzewienia kultury fizycznej, sportu i turystyki.

Nasze działania to przede wszystkim ćwiczenia na sali gimnastycznej i Stadionie Miejskim MOSiR, cotygodniowe marsze nordicowe po okolicy, relaks na Pływalni Parku Wodnego MOSiR. Corocznie organizujemy piknik sympatyków nordicwalking, Bal Walentynkowy dla Pań, rozgrywkę bowlingową na kręgielni oraz obsługujemy biuro zawodów TRIATHLON-u. Działania nasze w większości współfinansowane są z Budżetu Miasta Ełku, ale współpracujemy też m.in. z Ełckim Centrum Kultury, Miejskim Ośrodkiem Sportu i Rekreacji, Międzyszkolnym Ośrodkiem Sportowym, Starostwem Powiatowym, Strażą Miejską, Ełckim Klubem Karate ShinKyokushin, Stowarzyszeniem Sportowe Pasje, Centrum Edukacji Ekologicznej, Stowarzyszeniem ADELFI, Stowarzyszeniem Honorowych Dawców Krwi, Fundacją „Ratujmy Życie”, Agencja reklamową PIXEL s.c, Szkołą Policealną MEDYK oraz Uniwersytetami Trzeciego Wieku w Ełku i Giżycku. Kilka naszych pań bierze również udział w warsztatach szycia rozetek okolicznościowych, warsztatach kulinarnych i rękodzieła. Więcej szczegółów na naszej stronie www.signora.edupage.org

– Kto to jest: kobieta aktywna?

 – Kobieta aktywna? Trudne pytanie. Myślę, że jest to przede wszystkim kobieta, której działania mają widoczne i wymierne efekty. Kobieta, która odczuwa potrzebę ciągłego działania i doskonalenia siebie, ale której każde przedsięwzięcie sprawia satysfakcję przede wszystkim jej samej. Czyli po prostu kobieta, którą bezczynność męczy, ale działająca na rzecz i biorącą pod uwagę potrzeby otoczenia. Można to porównać do wstępnej fazy ADHD u dzieci.

– Jak jest w Ełku z aktywnością kobiet?

 – Niestety tradycyjnie nie najlepiej, szczególnie w wieku dojrzałym. Na aktywność trzeba mieć nie tylko czas, ale i nie oszukujmy się środki finansowe, żeby nie ograniczały wielu przedsięwzięć. Przede wszystkim słowo „aktywność” nie kojarzy się Paniom z działaniem szerszym niż własna rodzina i koleżanki. Znakomita większość kobiet nastawiona jest wyłącznie na „odbiór”, a w najlepszym przypadku na „ branie udziału w …”. Kobiety dojrzałe w większości nie przejawiają jednak inicjatywy, nie mają propozycji iw wyjątkowych przypadkach poświęcają swój czas wolny na rzecz otoczenia.Natomiast kobiety w wieku produkcyjnym tradycyjnie są albo niedoceniane, albo przepracowane i większość czasu poświęcają rodzinom i własnym potrzebom. Aczkolwiek zdarzają się wyjątki, które tym bardziej potwierdzają regułę. Ponieważ my kobiety dojrzałe przerabiałyśmy to już na własnej skórze, więc rozumiemy, że pod tym względem niczym się różnimy. Zmienia się jedynie otoczenie i postęp techniczny. Sfera niematerialna i uczuciowa pozostaje taka sama od wieków.

– Co chciałaby Pani przekazać ełczankom?

 – Generalnie rzecz ujmując – na naszych oczach rośnie nam społeczeństwo mało aktywne fizycznie i w znakomitej większości „buszujące” wyłącznie po sieci. W związku z tym bardzo nas cieszy w Ełku widok coraz większej ilości osób biegających, jeżdżących na rowerach i poruszających się z kijami nordic walking. Takie formy ruchu na świeżym powietrzu są zbawienne i w zasadzie nie wymagają dużych nakładów finansowych. Wystarczą chęci, samodyscyplina i silna wola do systematycznej pracy nad sobą. Nasze przepięknie położone miasto powinno być kolebką turystyki aktywnej fizycznie, powinno posiadać wyposażoną w sprzęt wodny plażę z prawdziwego zdarzenia i ciąg ścieżek rowerowych prowadzących na obrzeża miasta do lasu, a hasło „Ełk – tu wracam” dla gości nas odwiedzających powinno kojarzyć się z powrotem do aktywnej turystyki.

My kobiety powinnyśmy dawać przykład aktywnego spędzania czasu wolnego i podejmować działania profilaktyczne zanim będzie za późno, zanim dorosną następne pokolenia z wadami postawy, chorobami układu ruchu, krążenia, nadwagą i innymi chorobami cywilizacyjnymi. Jako kobiety systematycznie pielęgnujące swoje zdrowie fizycznie i psychicznie możemy służyć doświadczeniem swoim rodzinom i społeczeństwu.Chętnie przyjmiemy do naszego grona panie do sztafety pokoleń, które zechcą kontynuować nasze przedsięwzięcie, albowiem przyzwyczajenie jest drugą naturą człowieka.  Panie ze stowarzyszenia SIGNORA odczuwają już taką potrzebę.

– Dziękuję bardzo za rozmowę. Robicie wspaniałe rzeczy.

Z cyklu KOBIETY STĄD – Kobieta na męskim ringu

Z cyklu KOBIETY STĄD rozmawiamy z Katarzyną Pawłowicz, instruktorką w ełckim Parku Linowym, trenerką Kicboxingu.

– Jesteś jedyną kobietą, która pracuje jako instruktor w nowo otwartym Parku Linowym w Ełku. Jak to się stało, że chciałaś wspinać się po drzewach?

– Po prostu poszłam na szkolenie i zobaczyłam, że jest to świetna rzecz. Nigdy wcześniej się nie wspinałam, chociaż ćwiczenia nie są mi obce. Wspinanie się jest to coś nowego i fascynującego. Pokazuje inną perspektywę, pracują określone partie mięśni, człowiek jest zdany tylko na siebie i ma świadomość, że gdyby nie zabezpieczenie, to mógłby spaść.  Patrzenie na ziemię z perspektywy korony drzewa jest naprawdę ekscytujące.

– Zajmujesz się sportem od lat. I to sportem kwalifikowanym jako męski.

– Tak, jest to kickboxing i K-1. Zaczęłam już w podstawówce. Kiedyś nie było zbyt dużego wyboru, ale trafiłam właśnie tu i się odnalazłam. Miałam nawet osiągnięcia, wyjeżdżałam na zawody.

– Co takiego jest w tym sporcie, że uprawiasz go od lat?

– Nie umiem inaczej. Jeśli, na przykład z powodu choroby, przez tydzień nie mogę ćwiczyć, to nie czuję się sobą, wszystko mnie denerwuje, nie mam gdzie wyładować energii. A jak się ćwiczy to od razu pojawia się dobre samopoczucie. Widać też, jak ciało się zmienia. Nie bez znaczenia jest przebywanie z innymi osobami.Gdy jesteśmy sami, świat stoi w miejscu

– Jak nazywa się wasz klub sportowy?

– UKS Maximus Ełk, trenujemy w „chemiaku”  poniedziałki, środy i piątki o godz. 18.00.Przychodzą mężczyźni i kobiety. Głównym trenerem jest Rafał Sztramko. Ja, jako drugi trener, przeprowadzam rozciągania i układam treningi siłowe. Prowadzę grupę dziecięcą i zawsze jestem do dyspozycji ,kiedy trzeba komuś początkującemu skorygować ruch, wytłumaczyć technikę.

– I mężczyźni słuchają Ciebie?

– Tak (śmiech).

– Nie przeszkadza Ci to, że uprawiasz taki męski sport?

– Kiedyś mi trochę przeszkadzało, że mówiono na mnie chłopczyca. Ludzie mają w sobie mało akceptacji dla tych, którzy robią coś trochę inaczej. Męczyło mnie, że musiałam nakładać sukienki do szkoły. Teraz, jak najbardziej, lubię się ładnie ubrać, umalować paznokcie, gdy wychodzimy z Rafałem. Ale do tego trzeba było dojrzeć. Samej bez nacisków, bo one powodowały, że się buntowałam. Najgorzej, jak ktoś chce przerabiać innych, jak to się mówi „na swoją modłę”. Ja po prostu odnajduję się w kickoxingu. Bardzo ważne jest też wsparcie ze strony bliskich. Wcześniej pracowałam w sklepie, gdy odeszłam Rafał – mój narzeczony, wspierał mnie w tym, bym realizowała swoje pasje. Sama nie odważyłabym się na to. Teraz jestem bardzo zadowolona. Prowadzę też zajęcia z aerobiku i modelowania sylwetki ruchem.

– Dziękuję za rozmowę.